Chłopaki oblatują swój prezent urodzinowy.
Mateusz puścił się biegiem.
Na szczęście nic się nie stało.
Potem nam zniknął z oczu i niekontrolowanie spadł.
Start się udał.
Leci, leci...........
Chłopaki pobiegli z odsieczą. Przydał się rower.
Matylda odpoczywa po spacerze.
Zmiana ról.
Okazało się, na szczęście, że nie tak łatwo trafić w słup.
Niestety tu niewiele widać.
Piękny ugorek z mchu i kwiatków,
które tępię bezskutecznie na działce.
Trzeba się tam jednak przespacerować jakieś 15 min.
Doskonale nadaje się do tego bajeczny nieużytek.
Lot się zaczął bardzo ładnie.
Znowu leci, leci....
Obserwujemy z Gabcią lot.
Kolejny start.
To wszystko, co jest zielone, niedługo się zażółci.