Bierzemy z Jurkiem 2 dni urlopu i walczymy dalej z chodnikiem. Na szczęście pogoda dopisała. Na poniedziałek byliśmy umówieni z kierownikiem budowy, ale nie dojechał. Dzięki temu prawie skończyliśmy 2 etap. Zabrakło nam godziny, a właściwie trochę wymieszanego cementu.
Mieliśmy kłopot z kupnem kamienia.
Ten na składzie był już zamówiony przez kogoś.
Na szczęście sprzedawcy udało się odkręcić sprawę.
Moje pierwsze koszenie trawy.
Prawie skończone.
Tomek wykopał drzewo, które wypuszczało z korzenia ze wszystkich stron.
Teraz będą tu rosły brzózki.
Trzeba się przyjrzeć jak wpasować kamyk.
Dziadku, ugryź!
Gabcia oczywiście stara się pomagać.
Mielibyśmy problem, bo specjalnie wzięliśmy urlop.
Trawa posiana 3 tygodnie temu ledwie wyłazi z ziemi.
Pomalowałam ławeczkę. Mama się ucieszy.
i jak prawdziwa kobieta udawała, że jest jej ciepło.
Nowa technika zamiatania.
ale Gabcia wystroiła się w niego
w sobotę kiedy nieźle wiało
Ten stanik to prezent ode mnie. Dzisiaj było bardzo ciepło,