Wjazd na przełęcz nie nastręcza żadnych trudności.
Prowadzi na nią szeroka i bezpieczna droga.
Bez problemu wjeżdżają tam nawet rowerzyści.
Jurek od razu wypatrzył, że można się tu zatrzymać i robił zdjęcia.
Wojtuś nie jest fanem wycieczek.
Osty.
Na przełęczy jest niebieskie jezioro.
Dużo turystów, ale przełęcz też niczego sobie.
Z dołu wypatrzyłyśmy z Karolinką domek wykuty w skale.
Z daleka wydawał nam się malowniczy.
Jagody trochę cierpkie.
Był i strumyk.
Pomnik gen. Suworowa, który przegonił wojska napoleońskie
w czasie kampanii włoskiej.
Na drogę wyszły krowy i nie chciały z niej zejść.
Pomnik Suworowa z innej strony.
Prawda, że słodki.
Jakiemuś twardzielowi udało się wjechać.
Kramik z pamiątkami.
Można też wjechać powozem.
Było bardzo malowniczo, ale nie nadążałam z robieniem zdjęć.
Nie wiem jak to jest możliwe,
ale tam wszystkie jeziora i rzeki są niebiesko-zielone.
Panoramka Jurka - ależ tam było pięknie.
A teraz z górki na pazurki.