Dzieci głównie stały, a panie z przedszkola
wyśpiewały nam chyba z 6 piosenek.
Dzieci czasem tupały, czasem klaskały i były bardzo przejęte.
Dzidzia została trochę wyletniona.
Koleżanki mają bluzeczki albo sweterki.
Po występie był poczęstunek.
Narciarz zrobiony przy udziale Dominiki.
Gaba rozczesuje włosy.
Dominika nie daje się ostrzyc - stąd ta oryginalna fryzura.
Ania upiekła pyszny jabłecznik.
To dziwne urządzenie, to podobno myszka.
Wierzę na słowo.
Myślałam, że dzieci nie maja narzut na łóżka,
a to są narzuty.
Domi mimo kataru, na szczęście, ma apetyt.
Skalpy Dziadków w pierwszym rzędzie.
Szkoda, ze nieostre bo Domi słodka.
Dominisia jest chyba najmniejsza w 26-o osobowej grupie.