Nasze sarkofagowe łoże.
Bułki piekli na miejscu. Były gorące.
Tu jedliśmy sniadania.
Parking przed pensjonatem.
Pakowanie.
Przed domem mamy autobus do Lucerny.
Wracamy przez Wiedeń.
Biegniemy na wieczorny spacer.
Nocujemy u Zuzi i Mateusza.
Autobus będzie za chwilę.
Pożegnanie.
Pożegnalny uścisk.
Nie odwozimy Wojtusia na dworzec. Z Lucerny do Zurychu będzie jechał godzinę.
Korytarz.
No i olśniło mnie. Przejeżdżamy przez Lichtenstein.
Nic więcej nie udało mi się zrobić, bo po chwili byliśmy już w Austrii.
Zastanawiałam się po co robiłam to zdjęcie.