Sprzątaczki Rosjanki robiły nam niespodzianki z ręczników.
Sklep z pamiątkami w hotelu.
Tylko na kapelusze dało się popatrzeć. Reszta kicz.
0 m n.p.m.,
Zostaliśmy zaobrączkowani na niebiesko.
Dzięki temu niepotrzebne były dokumenty do poruszania się po hotelowych atrakcjach.
0 m n.p.m.,
Nasz pokój.
Widok
To nasz pierwszy i ostatni zachód słońca,
który widzieliśmy z naszego okna.
Te egzotyczne kwiatki, to nasze turki (aksamitki).
U Kicków nie było takich atrakcji,
bo mieszkali na drugim końcu hotelu.
0 m n.p.m.,
0 m n.p.m.,
Mamy okna na morze.
Tu jedliśmy śniadania i lunch.
Baseny podobały by się Gabci i Dominice.
W środku śmierdzące pety.
Kicki schodzą na śniadanie.
Siłka. Jurek nawet z niej korzystał.
My z Teresą byłyśmy raz.
0 m n.p.m.,
0 m n.p.m.,
Mieliśmy bajeczny widok z okna.
Nasz hotel od strony morza.
Wejście do hotelu.
Nasz hotel to niestety kolos na 300 pokoi.
Nasze okno bodaj - drugi rząd od lewej na 2 piętrze.
Droga do zatoczki.
Przed hotelem.
Nasz wypożyczony samochód z kierownicą z prawej strony.
Przestronny ale ciężko się prowadził.
Trochę wiało.
W oczekiwaniu na samolot.