Ela i Marek odbierali syna z lotniska w Nowym Dworze i dali się do nas zaprosić. Byliśmy sami z wnuczkami.
Trzymamy kciuki.
Gabrysia zaraz zawojowała ELę.
Kaszka nie smakowała.
Dziadek wystawił Dominikę z samochodu, bo protestowała jak ją posadził na fotel - chciała sama.
Musiała się pogodzić z losem - nie chciała lecieć za samochodem.
Oj ten Dziadek!
Dziewczynki były przeszczęśliwe.
Dały się namówić na sesję jesienną.
Nie wszystko zmarzło.
Gabrysia sama ubrała maskotki.
Dowiedzieliśmy się, że oni też będą dziadkami.
Kot czekał na nas przed domem.