Wigilię spędzamy kameralnie z Wojtkami i Elą. Byliśmy bardzo szczęśliwi, że Ela pierwszy raz spędziła z nami święta.
Było to możliwe jedynie dzięki umożliwieniu jej dużego wkładu w świąteczne menu. Przepyszne paszteciki, klejone przez Karolę, a pieczone przez Wojtka, dzięki ogromnej ilości przygotowanego przez Elę farszu, jedliśmy jeszcze w Sylwestra.
Ela upiekła też karpia, piernik ze śliwkami oraz ugotowała pyszny barszcz.
W oczekiwaniu na gości.
Część pasztecików przywiezionych z Pruszkowa.
Moja grzybowa była wyjątkowo smaczna.
Ela upiekła pysznego karpia w płatkach migdałów.
Gościom smakowała moja czerwona kapusta z orzechami i rodzynkami.
Jak widać, ciasta też szybko zniknęły ze stołu.
Oczywiście Mikołaj nie trzymał się regulaminu.
To raczej książką nie jest.
Kicia towarzyszyła nam od dnia przyjazdu do Nowego Roku.
Tak pakuje Mikołaj prezenty w Gdańsku.
Babcia zajęła fotel kici, więc sobie poradził.
Dostałam piękny kaszmirowy szal od dzieci, które wróciły z Indii.
Prezenty miały być symboliczne w postaci książek.
Mikołaj zapodział gdzieś czapkę.