Pierwszego dnia jeszcze można było się kąpać.
Gabcia ma dzisiaj na pieńku z Dziadkiem,
więc w budowaniu pomagam jej sama.
Jak widać Dziadek dał się udobruchać.
Moje pareo, to ulubiony strój Gabrysi.
Ewa na wdechu.
Potem woda miała już tylko 12 stopni.
Na sweter zakładam polarowy koc.
Mimo upałów w dzień, po południu robi się bardzo zimno.